Wywiad z Haliną Kunicką

Utworzone wtorek, 19 lipca 2011 13:31 Wpisany przez Sylwia Chrapek
Piątkowym wieczorem, 15 lipca, fani Haliny Kunickiej mogli posłuchać jej na żywo w Piwnicy Artystycznej. Piosenkarka zaprezentowała utwory wszystkim znane, jak i te mniej popularne. Za każdym razem nagradzana była entuzjastycznymi oklaskami przez zebraną publiczność. Jak powstała piosenka "Od nocy do nocy" ? Gdzie artystka spędza czas wolny? Przeczytajcie sami!

Podczas tras koncertowych odbyła Pani wiele podróży. Który kraj zapadł najbardziej w Pani pamięci?

Halina Kunicka: Jest takie miejsce na ziemi - kraj, ląd, kontynent, do którego chętnie bym wróciła. Byłam tam trzy razy i marzę by tam jeszcze kiedykolwiek wrócić. To Australia. Jest tam tak cudownie i tak wspaniale. Polska publiczność właściwie wszędzie jest bardzo podobna: są serdeczni, stęsknieni, zawsze czule i miło nas witają. Jednak Australia jest przecudownym, przewspaniałym, przepięknym i niezwykłym krajem. Życzę wszystkim, żeby ich los tak się ułożył, żeby mogli tam zawinąć chociaż raz.
Z racji tego, że mamy okres wakacyjny, mam też związane z tym pytanie: gdzie Pani najczęściej podróżuje w czasie wolnym, dla odpoczynku?
Niedaleko stąd. Przyjeżdżam tam już piąty raz. Koło Limanowej moi przyjaciele, którzy mieszkają w Badenie pod Wiedniem, wybudowali sobie przepiękny domek na stoku góry. Tam jestem szczęśliwa. Zwiedzamy, jeździmy, oglądamy Beskidy, które są tym miejscem w Polsce które mnie zachwyca. Kocham je. Za każdym razem wracam tam z radością. Teraz najpierw jadę do Tyńca do moich przyjaciół – tam bije serce moich bliskich dla mnie. Później, jadę w góry do kolejnych przyjaciół.


Z powstaniem piosenki „Od nocy do nocy” związana jest ciekawa historia. Powstała na podstawie motywu z „Noce i dnie”. Czy mogłaby Pani zdradzić cos więcej?

Wyszłam z tego filmu i pomyślałam: „Mój Boże, ja to muszę zaśpiewać. To jest taka cudowna muzyka”. W filmie był tylko krótki fragment, więc zgłosiłam się do kompozytora, pana Waldemara Kazaneckiego, żeby mi dopisał canto, żeby powstała piosenka, żeby była nie tylko ta jedna fraza, która jest w filmie i którą wszyscy pamiętają. Agnieszka Osiecka napisała słowa. W ten sposób powstała piosenka, którą bardzo lubię i którą zawsze śpiewam. Jest mi bliska. Cieszę się tym bardziej, że powstała dzięki mnie, dzięki temu, że zdobyłam się na odwagę i poszłam do pana Kazaneckiego, by właściwie stworzył tą piosenkę od nowa.


Zgadza się Pani zawsze ze słowami, które piszą tekściarze?

Zaczynam interesować się piosenką najpierw czytając i poznając tekst. Muszę wiedzieć co śpiewam i co chcę ludziom przekazać. Nie tylko piękna muzyka mnie urzeka, ale też to co mogłabym ludziom przekazać. Choćby na mojej ukochanej płycie, „12 godzin z życia kobiety”, którą napisał dla mnie specjalnie Wojciech Młynarski i Jerzy Derfel, są cudowne, wspaniałe, przepiękne teksty. Często nawet myślę o tym, jak to możliwe, żeby mężczyzna napisał tak cudowne teksty dotykające duszy kobiety.


Którzy autorzy są Pani najbliżsi?

Wojtek Młynarski czy Ernest Bryll, który też napisał dla mnie całą płytę, gdzie jest cała masa wspaniałych słów, myśli, tekstu. Włodek Korcz i Jerzy Derfel napisali muzykę. To są dwie najbliższe mojemu sercu płyty.


Czy na widowni zauważa Pani różnorodność wiekową, czy jest to raczej określona grupa osób?

Nie mam ambicji, żeby podbijać młodzież. Wiem, że każde pokolenie ma swoich idoli, ukochanych wykonawców, ma swój styl. Ja i moje piosenki są raczej do publiczności tzw. delikatnie mówiąc dojrzałej. Często widzę na swoich recitalach też sporo młodzieży. Czasem się zdarza, że po koncercie podchodzą do mnie i mówią: „Nawet nie przypuszczaliśmy, że śpiewa Pani takie piękne piosenki, takie inne, mądre, ciekawe”. Wtedy jest to dla mnie wielka satysfakcja. Generalnie zdaję sobie z tego sprawę, że śpiewam dla swojej publiczności, czyli dla osób już dojrzałych.


Dziękuję za wywiad.

Sylwia Chrapek


Poprawiony: wtorek, 19 lipca 2011 13:36