Radogost – oko w oko z Babą Jagą!

Utworzone niedziela, 24 kwietnia 2011 13:37 Wpisany przez Sylwia Chrapek

Zespół Radogost działa już od 2006 roku. Łączy w sobie ciężkie rockowo - metalowe granie z elementami folkowymi. Tematyka tekstów często odnosi się do mitów, legend czy wierzeń słowiańskich. Znani są ze swych dynamicznych i pełnych energii koncertów. Śmiało można też powiedzieć, że są jednym z najbardziej znanych zespołów reprezentujących folk metal w Polsce, Czechach i na Słowacji. Niezmiennym trzonem zespołu jest Łukasz Muschiol (początkowo wokal i gitara, obecnie gitara). Od początku gra w nim także skrzypek Jan Musioł. Pozostali członkowie zmieniali się na przestrzeni lat, a obecny skład zespołu uzupełniają: Marcin Wieczorek na wokalu, na drugiej gitarze struny szarpie Marian Kolondra, sekcja basowa to Rafał Bujok, z kolei za talerzami siedzi Marcin Talar.

radogost

Zespół nagrał jak dotąd krążki: „Dwa hektary żywego lasu” oraz „W cieniu wielkiego dębu”. Teledysk do utworu „Pieśń o rycerzu z Czantorii” zrealizowała telewizja TVP Katowice. Do sukcesów można też zaliczyć liczne koncerty w kraju jak i za granicą.

Warto dodać, że Radogost’owi przybywa ciągle fanów. Można to zauważyć po wielu tysiącach przesłuchań utworów na serwisach internetowych. Grupa posiada również założony przez fanów profil na facebook’u. O najbliższych planach zespołu postanowiliśmy porozmawiać z jego liderem – Łukaszem Muschiolem.

-Jak zrodził się pomysł na tego typu zespół?

-Pomysł zrodził się już kilka lat temu. Wraz z perkusistą Łukaszem Goszykiem (już nie grającym w zespole), zainspirowani nowościami muzycznymi skandynawskich zespołów, postanowiliśmy stworzyć podobny zespół w Polsce. Początek nie był łatwy ale szybko znaleźliśmy Janka (skrzypce), który idealnie się wpasował. Później się już potoczyło… samo…

-Skąd nazwa?
-To jest po prostu imię jednego z bogów słowiańskich. Taka tematyka w tekstach więc stąd też nazwa. Radogost u nas, w Czechach Radegast, Radhošť … nawet jest taka góra. Można się przejechać, to jest jakieś 85 km stąd, szczyt górski w Beskidzie Śląsko-Morawskim, według podań miejsce kultu Radogosta. Góra znajduje się obok miasta Rožnov pod Radhoštěm. Na szczycie znajduje się pomnik.

-Dlaczego taki bóg a nie inny?
-Dobre pytanie! Trudno mi odpowiedzieć jednoznacznie, ale myślę, że głównym czynnikiem było to, że jego główne skupisko historyczne jest najbliżej naszego miejsca zamieszkania. Poza tym wystarczy spojrzeć na jego sympatyczny pomnik. (śmiech)

-Folk metal nie jest modnym gatunkiem muzycznym. Myślisz, że jego wyjątkowość przyczyni się do popularności Waszej muzyki, czy też dodanie nietypowych elementów do klasycznego metalu zawęża krąg odbiorców?

-Oczywiste jest, że muzyka metalowa zawęża krąg odbiorców, ale tworząc taki zespół wiedziałem, że tak będzie.  Z drugiej strony patrząc, fani takiej muzyki poświęcają jej więcej czasu i serca niż fani hitów z radia. Jeśli ktoś przychodzi na koncert, ma świadomość  na co przychodzi i zazwyczaj zna wszystkie utwory.

-Skąd te zawirowania w składzie zespołu?

-Różnie to bywa, ludziom się zmieniają plany życiowe, oczekiwania a czasem po prostu granie przestaje ich bawić.

-Jak oceniasz zmiany?

-Każda osoba wnosi coś swojego do zespołu. Teraz jest dobrze. Nigdy nie było jeszcze takiej jedności, zaangażowania i wspólnego celu w zespole.

-Trudno było Wam wznowić działalność zespołu i znaleźć nowych muzyków do współpracy?

-Najtrudniej było z basistą, szukaliśmy go 2 miesiące. Perkusistę, Talara, znałem już wcześniej z innego zespołu. Natomiast z wokalistą to był taki eksperyment. Trafiła się doświadczona osoba więc nie było nad czym się zastanawiać.

-Kto jest Twoją inspiracją jeśli chodzi o muzykę?

-Różnie to bywa, co jakiś czas słyszymy coś nowego, innego bądź dawno zapomnianego. Wszystko co słyszymy przypadkiem lub celowo ma na nas wpływ i jest jakąś tam inspiracją. Generalizując słucham muzyki bazująca na rocku, metalu i folku, ale nie stronie od innych gatunków.



-Jak wyglądały prace nad Waszymi krążkami?

-Jeśli mówimy o nagrywaniu to zawsze realizowaliśmy je sami. Trzeba było zakupić parę rzeczy umożliwiających nagranie, część się pożyczyło, pomagał nam m.in. Jan Staś z Brennej. Gdy tylko było trochę więcej czasu,  zamykaliśmy się na 2 tygodnie w piwnicy.

-Kto tworzy waszą muzykę? Jesteś autorem wszystkich tekstów?

-Jeśli chodzi o pierwsze dwa krążki, to około 90% wszystkiego jest to moja praca. Natomiast na najnowszym albumie, który jest już gotowy do nagrania, piszę muzykę, a nasz wokalista Marcin liryki.

-Czy masz taki wymarzony zespół z którym chciałbyś zagrać koncert?

-No mam parę takich zespołów, jakby zaczął wymieniać to by ich było bardzo, bardzo dużo. Czasami chciałbym grać taką muzykę, której przyznam się że nie umiem robić.  Muzykę nie związaną z rockiem czy metalem.

-Jak widzisz przyszłość zespołu? Jakieś zmiany lub cele?

-Chcielibyśmy grać więcej koncertów. Obecnie  pracujemy nad wspólną trasą  z zespołem Percival Schuttenbach z Poznania. Jesteśmy zdecydowani na trasę jesienią po wszystkich większych miastach w Polsce.

-Na jakim etapie są przygotowania do nowej płyty?

- Wczesnym majem  zaczynamy nagrania w Skoczowskim studiu Arka Wiecha, lidera zespołu Turnioki. Standardowo zaczynamy od nagrywania bębnów, a resztę nagramy po staremu, czyli  w piwnicy. Ciężko powiedzieć ile czasu to zajmie, bo to zawsze całkiem inaczej wychodzi.

-A najbliższe koncerty?

-Jeszcze czekam na parę potwierdzeń od organizatorów, ale na dzień dzisiejszy mamy wystąpić w Ustroniu 26 czerwca, później jedziemy do Lublina na Międzynarodowy Festiwal Nowej Muzyki Folkowej "Hello Folks!". Gdzieś tam jeszcze Słowacja czeka w okolicach września. No i oczywiście trasa z Percivalem J.

-Dzięki wielkie za wywiad.

-Ja też dziękuję oraz zapraszam na naszą stronę internetową, facebooka i inne…